Tego ranka wszystko wydawało się zwyczajne. Ale gdy podszedłem do samochodu, coś przykuło moją uwagę. Dziwne ślady na przedniej szybie, niczym odciski łap, pojawiły się w nocy. A potem ogarnęła mnie dziwna mieszanka strachu i konsternacji. Co by było, gdyby jakieś zwierzę wlazło do samochodu, kiedy spałem? Uwaga, spoiler: prawda odebrała mi mowę… i może Wy też będziecie zaskoczeni!
Podejrzane ślady: czy powinniśmy się martwić?
Czy zdarzyło Ci się kiedyś obudzić i znaleźć dziwne ślady na swoim samochodzie? Cienkie linie, dziwaczne odciski, a może prawie niewidoczne ślady? Dokładnie to przydarzyło mi się. Po bliższym przyjrzeniu się, ślady nie wyglądały jak błoto ani typowe zadrapania. A jednak zdecydowanie tam były. Zaniepokojony, szybko wyobraziłem sobie najgorsze: rannego kota, uwięzionego gryzonia… albo, co gorsza, nocnego intruza, którego nie widziałem, jak odchodzi.
Odruch 2.0: proszenie o pomoc w mediach społecznościowych
W obliczu tej zagadki, wyciągnąłem smartfon. Z dowodem w postaci zdjęcia, wysłałem prośbę o pomoc do znajomych i na portale społecznościowe. W takiej sytuacji zbiorowa ciekawość to prawdziwy atut. W ciągu zaledwie kilku minut pojawiły się różne teorie: „Szop pracz?”, „Ranny ptak?”, „Ślad kondensacji?”. Ostatecznie jednak to znajomy zadzwonił do mnie z odpowiedzią, która była równie nieoczekiwana, co zabawna.
Nieoczekiwany winowajca: żaba drzewna
„Nie martw się, to tylko żaby!” – powiedział ze śmiechem. Przepraszam? Żaby? Myślałem, że to żart. A jednak wszystko stało się jasne. Wyjaśnił, że to najprawdopodobniej rzekotki drzewne, mali akrobaci naszych lasów, którzy nocą poruszają się w poszukiwaniu wilgoci. Dzięki maleńkim przyssawkom na palcach u stóp bez trudu wspinają się po gładkich powierzchniach, takich jak szyby… czy karoserie samochodowe!
